STRONA GŁÓWNA   KONTAKT   WINKHAUS.COM   REDAKCJA    POBIERZ PLIKI   

Produkty WH OKNA Webinaria O firmie Referencje WH SERWIS Kariera


WH TIMER
 

Skończył się "złoty wiek"...?

Wywiad z dyrektorem ds. produkcji Januszem Rodzkim na temat projektu wspierania Klientów w zarządzaniu wydajnością pracowników.


  




Obraz Powiększ
Pobierz

Jesteś zaangażowany w nasz nowy projekt wspierania Klientów w dziedzinie mierzenia i normowania wydajności pracy. Skąd wziął się pomysł tego projektu?

Ostatnio obserwujemy znaczny wzrost kosztów produkcji spowodowany podwyżkami cen surowców oraz bardzo dotkliwy wzrost żądań płacowych. Wzrost PKB na poziomie ponad 5% oraz duża fala emigracji spowodowały spadek bezrobocia do poziomu poniżej 10%. Mamy więc zwiększoną rotację kadr oraz wyższe żądania ze strony pracowników produkcji. Problem kosztów produkcji w branży stolarki traktowany był dotąd jako mało istotny, czasami był wręcz pomijany. Wszyscy skupiali się na szukaniu możliwości wzrostu sprzedaży, obniżania cen zakupu materiałów, uzyskania dodatkowych rabatów i bonusów. Jestem przekonany, że gdybyśmy zapytali szefów firm, ile kosztuje wyprodukowanie np. okna balkonowego i ile potrzeba czasu na jego wyprodukowanie - wielu z nich miałoby duże problemy z podaniem tych wartości. Naprawdę niewielu z nich zastanawiało się kiedykolwiek, jak można by te koszty obniżyć. To są fakty - specyfikę zakładów produkcji okien i problemy ich szefów znam z mojej wcześniejszej pracy na rynku. Jednak producenci okien zwiedzający nasz zakład pytają mnie bardzo często o to, jak nam udało się wprowadzić system mierzenia wydajności pracy i czy jest możliwe przeniesienie naszych rozwiązań do ich firm - bądź co bądź o innej skali oraz specyfice produkcji.



A twoim zdaniem jest to możliwe?

Pracownicy produkcji są tacy sami, niezależnie od tego, czy produkują okucia, czy też okna albo drzwi. Dlatego system mierzenia wydajności da się wprowadzić w każdej firmie. Jest to nie tylko możliwe ale i konieczne, w sytuacji gdy coraz trudniej znaleźć dobrych pracowników. Po zwiedzeniu hal produkcyjnych kilku naszych klientów, jestem w stanie zagwarantować poprawę wydajności o co najmniej 25% w stosunku do obecnej. Dla klienta oznacza to nie tylko obniżkę kosztów produkcji, ale jednocześnie poprawę motywacji pracowników i lepsze przywiązanie do wykonywanej pracy.



Czy nie uważasz, że obniżka kosztów produkcji poprzez wzrost wydajności pracowników i zwiększenie motywacji są ze sobą sprzeczne?

Wręcz przeciwnie. Pracownicy wolą pracować na dobrze przygotowanych stanowiskach, w dobrze zorganizowanym zespole, który ma wpływ na wysokość swoich zarobków i ich wzrost w przyszłości. Jeżeli uda nam się stworzyć takie rozwiązania, wtedy możemy być pewni, że będziemy mieli kadrę zmotywowaną do wydajnej pracy w naszym a nie innym zakładzie pracy.



Jak u nas odbywa się mierzenie i normowanie wydajności pracy?

Mierzenie i normowanie czasu pracy to niestety dopiero przedostatnia czynność, jaką należy wykonać w tym procesie. Należy rozpocząć przede wszystkim od krytycznego spojrzenia na dotychczasową organizację hali produkcyjnej (była o tym mowa w poprzednim wydaniu serwisu - przyp.red.), stanowisk pracy, powiązania ze sobą procesów, zbędnych czynności wykonywanych przez pracowników, oczekiwania na pracę, a przede wszystkim na sposób mierzenia i rozliczania produkcji. Dopiero po przejściu tego jakże bolesnego etapu, możemy przejść do następnych. Nie ma najmniejszego sensu normowanie czasu pracy, jeżeli wcześniej w sposób optymalny nie zorganizujemy poszczególnych stanowisk pracy oraz nie zapewnimy ciągłości przepływu pomiędzy stanowiskami. Wracając jednak do pytania - mierzenie i normowanie jest dokonywane przez specjalnie do tego przeszkolone osoby na poszczególnych stanowiskach pracy, na różnych zmianach, które za pomocą odpowiednich narzędzi (stoperów, programów komputerowych, arkuszy kalkulacyjnych) mierzą i określają rzeczywisty czas wykonywania poszczególnych operacji. Łącząc je w odpowiednie ciągi czynności, po uwzględnieniu wszystkich czynności pomocniczych (zakłócenia, transport, czynności fizjologiczne itp.), określają właściwy czas normatywny na wykonanie danej jednostki.



Jak ważne są to działania z punktu widzenia szefa produkcji z 7-letnim doświadczeniem?

Odkąd w 2001 roku objąłem kierownictwo działu produkcji, przez cały czas udaje nam się zwiększać wydajność pracy. Na początku były to wzrosty rzędu 20-25%, niekiedy nawet 45%. Jednak jeżeli obecnie udaje nam się poprawić wydajność w granicach 3-7%, to proszę mi wierzyć, jest to naprawdę powód do dumy.



Zatem pomiar wydajności pracy to nie jednorazowe działanie lecz proces ciągły?

Odpowiem tak - gdyby to był proces jednorazowy, to już dawno powinienem zmienić pracę, ale jak już wcześniej powiedziałem, w każdym roku udaje nam się podnieść wydajność o kilka procent. W koncernach samochodowych (a więc branży bardzo ustrukturyzowanej i dojrzałej) istnieje wręcz obowiązek obniżania kosztów produkcji o 5% rocznie, dlatego też jest to proces ciągły, wymagający zmian w samej organizacji produkcji. Na początku poprawa wydajności prowadzi do zwiększenia produktywności o kilkanaście (a niekiedy i więcej) procent, ale możliwość uzyskania kilkuprocentowych oszczędności, w sytuacji gdy marże ze sprzedaży okien są coraz niższe, jest na pewno godna uwagi.



Co jest kluczem do pomyślnego wdrożenia systemu?

Kluczem jest oczywiście wiedza szefa firmy i jego wola wprowadzenia systemu oraz odpowiednio przeszkoleni pracownicy. Myślę zarówno o tych, którzy będą wdrażać system, jak również wszystkich innych, którzy muszą zostać wtajemniczeni w nowy sposób rozliczania, a także w nowy system wynagradzania i motywacji.



Jak uzależnić wynagradzanie pracowników od osiąganej przez nich wydajności?

Zasada wynagradzania jest bardzo prosta - płacimy tylko za dobrze wykonywaną pracę i za nic więcej. W systemie płac opartym na wydajności pracy wyliczenie odpowiednich norm jest podstawą do wyliczenia procentu wydajności danego pracownika. Jeżeli dodamy do tego jeszcze odpowiednie wynagradzanie za stopień trudności wykonywanej pracy na danym stanowisku (w żadnym wypadku za staż pracy), mamy gotowy system płac. Można go oczywiście wzbogacić w zależności od kultury organizacyjnej firmy o tzw. premię brygadzisty, szefa produkcji, dodatek za niepalenie, minimalizację urlopów na żądanie, chorobowego, to wymaga jednak dużej ostrożności, wcześniejszego przemyślenia, opracowania i jasnego zakomunikowania pracownikom "nowych zasad gry".



Czy twoim zdaniem opłaca się liczyć wydajność poszczególnych stanowisk? Jakie to ma znaczenie dla kalkulacji wyprodukowania okna?

Nie uda się poprawnie wprowadzić systemu rozliczania produkcji opartego na mierzeniu wydajności bez przeanalizowania oddzielnie każdego stanowiska pracy, podstawowych błędów popełnianych przy przekazywaniu półproduktów ze stanowiska na stanowisko itp. Przy takiej analizie korzystamy z powtarzalności czynności, które pracownicy wykonują przy różnych rodzajach okien. Raz wprowadzone normatywy na daną czynność w danym typie produktu przenosi się na inne produkty metodą porównań. Nie trzeba przeprowadzać całego procesu od nowa, a tylko automatycznie przenieść czas normatywny potrzebny do wykonania podobnych czynności na nowy produkt. Znormować trzeba tylko dodatkowe specyficzne czynności. Pozwala to nam w miarę dokładnie wycenić koszt wyprodukowania okna lub drzwi, a także lepiej zaplanować termin ich wykonania.




Jaką radę dałbyś szefom zakładów produkcji okien, którzy chcą wprowadzić w swojej firmie system mierzenia wydajności?

Podstawowym zadaniem każdego szefa produkcji jest wyprodukowanie wyrobów jak najlepszej jakości, na czas, oraz najtaniej jak to możliwe. Aby to osiągnąć, potrzebna jest dobrze przeszkolona i zmotywowana załoga, która będzie miała również swój własny interes w osiąganiu celów zakładu. Należy jasno wytłumaczyć wszystkim pracownikom, w jaki sposób wydajność pracy będzie miała wpływ na wysokość ich wynagrodzeń, jak poszczególni pracownicy mogą wpływać na wzrost wydajności swojej oraz całej brygady. Przede wszystkim trzeba zbudować system jasny i czytelny dla wszystkich, który będzie motywować do większej wydajności przy zachowaniu dobrej jakości. Niebawem skończy się kolejny sezon budowlany. To najlepszy czas na krytyczne przyjrzenie się własnej organizacji oraz przygotowanie i wdrożenie nowych zasad. Od nas tylko zależy, czy wykorzystamy go teraz, czy do zmian zmusi nas brak odpowiednich pracowników albo zbyt wysokie koszty wytworzenia. Moja rada jest prosta - skończył się wiek złoty, musimy wziąć się do roboty.


 


 

 

> Drukuj stronę

 

 

Kontakt

> Adam Cop
T +48 (0) 603 115 467
> Adrian Pożegowiak
T +48 (0) 661 340 063